Po czterdziestce wiele osób zauważa, że menu w restauracji trzeba odsuwać coraz dalej, a etykiety w sklepie robią się nieczytelne. To naturalny proces, a jednym z wygodnych rozwiązań są okulary progresywne. Poniżej wyjaśniamy, dla kogo się sprawdzą, jak działają soczewki wieloogniskowe i na co zwrócić uwagę przy wyborze.
Czym są okulary progresywne?
Okulary progresywne to soczewki, które w jednej powierzchni łączą kilka mocy: do patrzenia w dal, na odległość pośrednią i do bliży. Przejście między tymi strefami jest płynne, bez widocznej linii podziału, jaka występowała w starszych szkłach dwuogniskowych. Jeśli mieszkasz w okolicy, takie soczewki wraz z pełnym pomiarem wzroku dobierzesz w tarnowskim salonie optykpokorny.pl, a optyk podpowie, która klasa szkieł sprawdzi się w Twoim przypadku. Dzięki jednej parze okularów nie trzeba się przełączać między osobnymi okularami do czytania i do dali, co dla wielu osób jest największą zaletą tego rozwiązania. W odróżnieniu od zwykłych okularów do czytania progresja pozwala zachować ostre widzenie na każdą odległość bez zdejmowania i zakładania oprawy.
Dla kogo są soczewki wieloogniskowe?
Progresja to odpowiedź przede wszystkim na prezbiopię, czyli starczowzroczność, która zwykle daje o sobie znać po 40. roku życia. To właśnie wtedy najczęściej rozważa się okulary progresywne, choć ich dobór zależy od kilku czynników, między innymi od trybu pracy i dotychczasowej korekcji. Najczęściej korzystają z nich osoby, które:
- pracują przy komputerze i jednocześnie czytają dokumenty na biurku
- dotąd nosiły okulary do czytania, a teraz potrzebują też korekcji do dali
- chcą mieć jedną parę okularów zamiast kilku noszonych na zmianę
- prowadzą samochód i muszą płynnie przechodzić wzrokiem z deski rozdzielczej na drogę
Soczewki wieloogniskowe nie są jednak rozwiązaniem dla każdego. Osoby z bardzo silną wadą wzroku lub wykonujące pracę wymagającą stałego patrzenia w jednym kierunku czasem lepiej czują się w okularach o jednej mocy. Dlatego decyzję najlepiej podjąć po konsultacji ze specjalistą, który oceni indywidualne potrzeby.
Jak działają okulary progresywne w praktyce?
Soczewka progresywna jest podzielona na strefy. Górna część odpowiada za ostre widzenie w dal, środek za odległość pośrednią, na przykład ekran komputera, a dolna za czytanie. Aby spojrzeć na dany obiekt, kierujesz wzrok przez odpowiednią część szkła, zwykle lekko poruszając głową, a nie tylko oczami. Na początku wymaga to przyzwyczajenia, bo boczne fragmenty soczewki mogą dawać wrażenie lekkiego rozmycia. U większości osób mózg adaptuje się do tego w ciągu kilku do kilkunastu dni, a potem korzystanie z takich okularów staje się całkowicie odruchowe.
Na co zwrócić uwagę przy wyborze?
Jakość widzenia w progresji zależy nie tylko od samej soczewki, ale też od precyzji pomiarów i dopasowania oprawy. Kluczowe znaczenie mają:
- dokładne wyznaczenie odległości źrenic oraz wysokości montażu w konkretnej oprawie
- szerokość stref widzenia, która różni się w zależności od klasy soczewki
- rozmiar oprawy, bo zbyt niskie szkła skracają pole do czytania
- tryb życia i główne czynności, pod które dobiera się konstrukcję soczewki
Warto pamiętać, że tańsze soczewki mają węższe strefy ostrego widzenia, przez co szybciej odczuwa się rozmycie na bokach. Droższe konstrukcje oferują szersze pola i łagodniejsze przejścia, co przekłada się na większy komfort, zwłaszcza przy długiej pracy wzrokowej. Różnicę widać szczególnie u osób, które spędzają wiele godzin przed monitorem.
Jak przyzwyczaić się do nowych okularów?
Adaptacja idzie sprawniej, gdy okulary nosi się od rana i regularnie, zamiast zakładać je tylko na chwilę. W pierwszych dniach pomaga świadome kierowanie głowy w stronę obiektu, na który patrzysz, oraz unikanie schodzenia ze wzrokiem w dół podczas chodzenia po schodach. Jeśli po dwóch tygodniach widzenie wciąż jest niekomfortowe, warto wrócić do salonu i sprawdzić dopasowanie, bo czasem przyczyną jest drobny błąd w ustawieniu oprawy, a nie sama soczewka. Dobrze dobrane progresywne okulary szybko stają się rozwiązaniem, o którym po prostu się zapomina, bo wzrok podąża tam, gdzie trzeba, bez świadomego wysiłku.